Odliczanie do świąt, czas start !

wtorek, 3 grudnia 2019

Odliczanie do świąt, czas start !





Święta tuż, tuż, małymi krokami wchodzimy w czas kiedy można bezkarnie dekorować, słuchać kolęd, i oglądać świąteczne filmy, to czas kiedy magia świąt uskrzydla na tyle, że sprzątamy, robimy listy zakupów  i krok po kroku realizujemy swoje zamierzenia. Planujemy każdy dzień aby nie zostawiać zbyt wiele na ostatnią chwilę. Zmęczenie krasimy uśmiechem i działamy, bo przecież na takie święta czekamy cały rok.

Ja swoje święta rozpoczynam już w listopadzie, planuję swoje diy, kalendarz adwentowy i stroik, aby zapalić świece w kolejne niedziele adwentu.
Tegoroczny kalendarz adwentowy powiesiłam na starej drabinie, a do zapakowania użyłam torebek śniadaniowych , które pomalowałam we wzór kamieniczek i choinek. Kilka torebek dokupiłam z motywem śnieżynek i napisem Merry Christmas.























Stroik jest prosty, bo stawiam na delikatne i naturalne detale.




Wystarczy jakieś naczynie , piasek i świece. To dobre rozwiązanie kiedy nie mamy odpowiedniego świecznika. Bardzo podobają mi się tego typu ozdoby, łatwo i szybko można je wykonać, bez większych nakładów.










 Jeśli jest to wersja zbyt prosta , mozna dodać odrobinę mchu, szyszek, orzechów, bombek i doczarować klimat jaki tylko chcemy.






Druga wersja z grubymi świecami które stoją na tacy.






Życzę Wam cudownego czasu przedświątecznego, magicznego i spokojnego.



Odliczanie do świąt, czas start !

Metalowe naczynie na świece: Ikea
Torebki na prezenty: Kik



Pokój małego ucznia, dżungla

piątek, 8 listopada 2019

Pokój małego ucznia, dżungla





Czasami chciałabym zatrzymać czas, bo pędzi zbyt szybko....
Kiedy dowiadujemy się, że będziemy rodzicami to z wielkim szczęściem oczekujemy aż dziecko się urodzi, potem kiedy trzymamy je w ramionach to czas na moment się zatrzymuje, dając nam chwile radości i bezgranicznej miłości. Ale nieprzespane noce ,płacz dziecka, choroby,  przynoszą zmęczenie i frustracje, patrzymy na to maleństwo i chcielibyśmy żeby już chodziło, przesypiało całe noce, powiedziało czego chce, co je boli, co je cieszy... I czas nabiera rozpędu, bo oto już za chwilę prowadzimy je do przedszkola a potem do szkoły. Nie wiadomo kiedy zauważamy że z małego bobaska urosło nam duże mądre na swój sposób dziecko. Jeszcze do tej pory nieśmiałe, trzymające się matczynej spódnicy, teraz odważnie kroczące ku nowemu światu.
Szkoła, nowe wyzwania, nowe doświadczenia.
 Kupujemy plecak, kompletujemy wyprawkę. Stawiamy biurko i krzesło aby nasz uczeń mógł odrabiać lekcje.
Mały stoliczek , który służył jeszcze niedawno do rysowania, do bawienia się, jest już za mały, aby mógł pomieścić wszystkie szpargały i przydasie potrzebne nowemu uczniowi.  Konieczna jest metamorfoza . Co robi matka ... organizuje rewolucję w pokoju synka. Kompletną rewolucję, bo wraz z wiekiem rosną  potrzeby ale także i zainteresowania się zmieniają, gusta młodego człowieka. Już pokoik w chmurki nie przystoi siedmiolatkowi. Pokój wcześniej wyglądał TAK i TAK. Potem przez kilka lat przeszedł jeszcze małe zmiany, przemeblowanie , nowe łóżeczko , które stoi do teraz.

Dżungla, powiedział, taki ma być pokój, bezdyskusyjne zainteresowania od jakiegoś czasu zwierzętami, nie dały mi wyboru, miał powstać pokój , który te zainteresowania zawiera. Moje założenie byo takie aby pokój zawierał naturalne elementy i miał elementy boho i klimat vintage.










 Biurko powstało z nóg - koziołków , które kupiłam w internecie i blatu z marketu budowlanego. Blat był sosnowy dlatego pomalowałam go najpierw rozwodnioną szarą farbą a potem przetarłam ciemnym woskiem , aby nadać wygląd starej deski.
Powiesiłam półki nad biurkiem.
Duża mapa na ścianie , to dywan, który przy pomocy listewek i takera usztywniłam go aby mógł prosto wisieć.
Huśtawkę wykonałam z deski i sznura kupionych w markecie budowlanym.






Baldachim zrobiłam z gałęzi zawieszonej na sznurkach.
Sznury lampy wiszącej oplotłam liną.
Na ścianie pomalowałam trójkąty imitujące góry, jedna z nich pokryta jest farbą magnetyczno- tablicową.








Do dekoracji ściany wykorzystałam również kupione naklejki liska i księżyca wraz z gwiazdkami.
Motyw choinek i hipopotama zrobiłam sama wykorzystując resztki folii z naklejek i markera.













Pozostały wszystkie meble, szafa, regał na książki, łóżko, mały stolik i krzesełkami , skrzynia a także komoda, która otrzymała nowy kolor.
Komodę tę malowałam już kiedyś na biało farbą kredową Annie Sloan. TUTAJ możecie zobaczyć metamorfozę tego mebla . Teraz również mebel pokryłam farbą kredową ale polskiej firmy.






Powyżej zdjęcia zrobione były rok temu, bo wtedy była metamorfoza pokoju, ale dzisiaj pokój niewiele się zmienił ponieważ świetnie spełnia swoje przeznaczenie. Michał uwielbia spać pod baldachimem, dodatkową atrakcją są powieszone lampki, które kojarzą mu się z gwiazdkami. Jest miejsce do nauki i zabawy. Myślę tylko o zmianie dywanu, bo ten przy temperamencie moich dzieci przesuwa się i nie jest ciepły i przytulny, dlatego też kładę na niego milutkie sztuczne skóry.







Materiały jakie wykorzystałam do stylizacji tego pokoju podaję poniżej i miejsca gdzie możecie je kupić:

Pólka ścienna TUTAJ
Nogi do biurka TUTAJ
Dywan na ścianie kupisz TUTAJ
Tkaninę na baldachim kupiłam TUTAJ
Naklejki na ścianę TUTAJ
Plakat z żyrafą i inne plakaty dla dzieci TUTAJ
Farba kredowa TUTAJ
Dywanik z trawy morskiej : allegro.
Drewniane łóżko, białe krzesło, metalowy duży pojemnik a także mały stolik i krzesełka kupiłam w Ikei


Jeśli masz pytania odnośnie elementów pokoju, chętnie na nie odpowiem w komentarzu.

DIY Kredą po tablicy, dynia

czwartek, 31 października 2019

DIY Kredą po tablicy, dynia

Gotowi na jesień ? ... ja jeszcze NIE ... Ciągle pomykam w lekkich bucikach , bez skarpetek, w sweterku albo lekkiej kurteczce. Szaliczek zakładam nie po to aby było ciepło ale po to aby było ładnie.
Październik.... hm .... zgadza się , ale jest tak ładnie, tak słonecznie.
Listopad ? ... za chwilę listopad ??? , nie wierzę, ja jeszcze latem żyję .
Naprawdę , słowo daję, ale już wiem dlaczego, odkryłam to dopiero niedawno. Im dłużej wmawiam sobie że jest lato , tym szybciej przyjdzie wiosna, i tym samym jesień i zima będą o wiele krótsze. Tak wiem , to takie oszukiwanie siebie , ale mi to pomaga przetrwać te zimne i ciemne dni.
Oczywiście dodatkowe umilacze w domu mile widziane, czyli lampki, kocyki, herbatki, doznania smakowe i zapachowe, żeby było miło i przyjemnie. I aby tak było przygotowałam małe DIY.  Kredą po tablicy, chyba najprostsze, oprócz może kupienia gotowych dekoracji. Zachęcam do korzystania z przedmiotów, które mamy w domu a nie spełniają już oczekiwanych walorów użytkowych. W moim przypadku stary obraz, który pomalowałam od strony tylnej farbą tablicową. Potem kawałek kredy i dekoracja jesienna zrobiona. Czyli wystarczy stary obraz albo kawałek deski, sklejki a nawet kartonu, do tego odrobina farby tablicowej i wałek.






Dodatkowo kilka pajęczyn, pająków, nietoperzy i można zrobić zabawę halloweenową.




W kuchni na panelu za kuchenką też pojawiła się dynia.









Szybki i prosty sposób na zmianę aranżacji w domu. Bawcie się dobrze, obudźcie w sobie dziecko i rysujcie po tablicy swoje dynie, albo pająki. Powodzenia :)


Wydmuszki woskiem malowane

wtorek, 26 marca 2019

Wydmuszki woskiem malowane



Zaczynam myśleć o zbliżających się świętach ...
Przypadają w tym roku bardzo późno i wiecie co .... to oznacza, że święta w tym roku na 99% procent będą bez śniegu !!!! hurra !!!.... i owszem pamiętam śnieg i w maju, ale jaki to śnieg, ...
Nareszcie nie będziemy lepić zajęcy ze śniegu, będzie zielono i kwieciście, będzie pachniało wiosną.
Już teraz zrywam gałązki mirabelki bo to one najszybciej zakwitają, za chwilę będę wysiewała rzeżuchę, zboże, no i oczywiście kwiaty, dużo kwiatów bo bez nich nie wyobrażam sobie Wielkanocy, hiacynty, szafirki, prymulki, tulipany, żonkile. Do tego kilka zajęcy i pisanki. 
Technik malowania jaj jest kilka, ale dla mnie najbliższą sercu jest malowanie woskiem.
Moja mama malowała w ten sposób jajka. Robiła z drewnianego patyczka i szpileczki z małym łebkiem narzędzie do tworzenia małych cudeniek, do tego wosk, i to nie każdy się nadawał, trzeba też było rozpuścić ten wosk na najmniejszym gazie w nakrętce od słoika pozbawionej gumowej części, ale tak żeby się nie przepalił. W całym domu roznosił się specyficzny zapach. Pamiętam cały przy tym rytuał.... i ja również wtedy nieudolnie próbowałam swoich sił. Niestety brak cierpliwości, trzęsące się ręce nie pozwoliły na to aby spod moich rąk wyszły jakieś dzieła sztuki czy chociażby urokliwe pisanki. Moje były pierwsze do skonsumowania a nie do oglądania. Ale lubiłam ten czas spędzony z mamą, te chwile kiedy byłyśmy razem, ten moment jak z zachwytem wpatrywałam się w stworzone przez nią małe dzieła sztuki. Teraz już moja mama nie maluje pisanek a mnie nadal brak cierpliwości, żeby takie pisanki tworzyć, ale odkryłam niezwykłą mistrzynię. Czarodziejkę, która ze zwykłej skorupki / wydmuszki z gęsiego jajka/ tworzy niezwykłe obrazy.
Sami zobaczcie ...









Mam je drugi rok i są świetną dekoracją wielkanocną.








Wzór na skorupce przeniesiony z filiżanki ...





... a tutaj z poduszki ....







Jola ma niezwykły talent i na szczęście dzieli się nim z nami. Jej dzieła możecie zobaczyć na jej instagramie @woskiem_malowane i tam możecie zamówić takie pisanki. 






INSTAGRAM